Rok 2011

ŚWIĘTO NARODZENIA N.M. PANNY

W dniu 8 września nasza parafia przeżywała odpust parafialny. W tym roku odbywał się on w aurze uroczystego wspominania  pierwszej rocznicy koronacji cudownego wizerunku N. M. Panny Matki Pocieszenia, która od 385 już lat obecna jest w sanktuarium bogoryjskim. Święto Narodzenia N. M. Panny zamyka 10 dniowy okres świętowania i oddawania szczególnej czci Matce Pocieszenia.

 

 

W naszej tradycji 8 września to także święto Matki Boskiej Siewnej. To czas szczególnego dziękczynienia za uzyskane tegoroczne plony. Jak co roku wierni parafii Bogoria i przybyli z okolicznych miejscowości goście zebrali się na uroczystej sumie odpustowej aby podziękować Bogu w Trójcy Jedynemu z dar Maryi dla Kościoła i ludzkości. Święto Narodzenia N. M. P przypomina nam o wielkiej roli Matki Najświętszej w ekonomii zbawienia rodzaju ludzkiego. Maryja znajduje się w centrum Kościoła, jako współodkupicielka rodzaju ludzkiego. Święto jej narodzenia przypomina nam o przygotowywaniu naszego życia na przyjęcia słowa Bożego. Maryja jest doskonałym wzorem umiejętności słuchania i przyjmowania tego słowa, a przede wszystkim przygotowywania miejsca temu słowu w swoim sercu. Nie została w sposób przypadkowy wybrana przez Boga na Matkę jego Syna. Bóg wybrał ją gdyż wiedział, że tylko w tak ?uduchowionym łonie? może wcielić się odwieczny Logos współistotny z Ojcem i Duchem. To przygotowanie Maryi na przyjęcie Słowa dokonuje się w jej ?niech mi się stanie według Twego Słowa?. Owo TAK wypowiedziane przez Matkę Najświętszą jedna ziemię z niebem. Chciałbym tu przytoczyć kilka stwierdzeń posoborowej mariologii opierając się szczególnie na adhortacji Pawła VI Marialis cultus - o należytym kształtowaniu i rozwijaniu kultu Najświętszej Maryi Panny. Był to pierwszy w historii Kościoła i jedyny jak dotąd dokument Urzędu Nauczycielskiego Kościoła zajmujący się wprost, a w dodatku obszernie i systematycznie, pogłębieniem i odnowieniem czci oddawanej Matce Bożej. Chciałbym z tego bogatego w treści dokumentu zaznaczyć jeden aspekt kultu maryjnego. Chodzi o wymiar trynitarny i chrystologiczny, który w moim przekonaniu dobitnie eksponuje święto Narodzenia. Oddajmy głos Papieżowi Pawłowi VI.

 

?Najbardziej zwłaszcza wypada, by praktyki pobożności względem Maryi Panny wyraźnie wykazywały charakter trynitarny i chystologiczny, jako że z samej swej natury jest on im właściwy i przynależny do ich istoty. Rzeczywiście bowiem kult chrześcijański zgodne ze swym pierwotnym znaczeniem jest oddawany Ojcu, Synowi i Duchowi Świętemu lub, lepiej jak mówi się w świętej liturgii - Ojcu przez Chrystusa w Duchu. W tej perspektywie kult ten słusznie - chociaż w całkiem odmienny sposób - rozciąga się przede wszystkim i szczególnie na Matkę Zbawiciela, a następnie na Świętych, w których Kościół głosi misterium paschalne, ponieważ cierpieli oni z Chrystusem i z Nim zostali uwielbieni. W Maryi Pannie wszystko odnosi się do Chrystusa i od Niego zależy: mianowicie ze względu na Niego Bóg Ojciec od wieków wybrał Ją na Matkę pod każdym względem świętą, a Duch Święty przyozdobił darami, jakich nikomu innemu nie udzielił. Z całą pewnością prawdziwa pobożność chrześcijańska nigdy nie zaprzestała uwidaczniania nierozerwalnej więzi i istotnego odniesienia Najświętszej Dziewicy do Boskiego Zbawiciela. Wydaje Nam się jednak, że z duchowym nastawieniem dzisiejszych czasów, niemal w całości pochłoniętym i opanowanym przez "problem Chrystusa", jest zgodne zwłaszcza to, by w każdym możliwym przejawie kultu dla Maryi Panny szczególne znaczenie przyznano części chrystologicznej i w ten sposób ustawiono sprawę, by miał on odniesienie do samego planu Bożego, przez który "początki tej Dziewicy (...) zostały wyznaczone z wcieleniem Mądrości Bożej". To niewątpliwie przyczyni się do umocnienia czci dla Matki Jezusa i do przekształcania tej czci w skuteczne narzędzie, by z jego pomocą dojść do "jedności wiary i poznania Syna Bożego, do człowieka doskonałego, do miary wielkości według pełni Chrystusa" (Ef 4,13). Z drugiej strony przyczyni się to także do powiększenia czci należnej samemu Chrystusowi, ponieważ - zgodnie z niezmiennym poglądem Kościoła, autorytatywnie powtórzonym w tych dniach- "odnosi się do Pana to ,co poświęca się Służebnicy; w ten sposób spływa na Syna to, co wyświadcza się Matce; (...) tak przechodzi na Króla cześć, którą składa się w hołdzie Królowej".

Pamiętajmy, że przez Maryję, Bóg jako Trójca działa dla zbawienia człowieka. To on w swojej wszechwiedzy i wszechmocy wybrał Maryję na miejsce pojednania ziemi i nieba poprzez wcielenie odwiecznego słowa. Kiedy o tym się zapomina, czyniąc kult N. M. Panny niejako treścią samą w sobie, dokonuje się radykalnego przesunięcia w płaszczyźnie liturgii i przepowiadania, które winno być oparte o ukazywaniu wszechmocy działającego w historii zbawienia Trójedynego.Narodzenie Najświętszej Marii Panny w sposób szczególny pokazuje właśnie to, że Maryja, choć zajmuje ważne miejsce w logice zbawienia, to jednak znajduje się jakby w tle. Nawet przez Ewangelistów nie jest eksponowana na pierwszym miejscu. Jej rola jest jakby wtórna i pomocnicza. W wielu sytuacjach to niejako jej rękoma działa wszechmocny Stwórca, jak np. wesele w Kanie Galilejskiej. To nie Maryja sama siebie wybrała ale została wybrana w odwiecznym zamyśle Boga, który ?postanowił? w maksymalnie możliwy sposób zbliżyć się do człowieka. Właśnie poprzez przybranie człowieczej formy, które dokonało się w ciele Matki Najświętszej. To ona w swoim duchowo- cielesnym łonie za przyczyną Wszechmocnej Trójcy jedna ziemię i niebo, otwiera na nowy eschatologiczny horyzont nowej ziemi i nowego nieba. Dzisiejsze święto jest uwielbieniem wszechmocnego Boga przez Maryje, jako pokorną służebnicę, którą on sam przygotował do realizacji swoich odwiecznych planów względem człowieka jeszcze przed powstaniem świata. W Narodzeniu Matki Najświętszej musimy dostrzec niezmierzoną miłość i dobroć Boga, jaką ten skierował ku rodzajowi ludzkiemu. Jeśli tego nie dostrzeżemy, nie uchwycimy tak naprawdę istoty święta Narodzenia Maryi, które jest świętem uwielbienia Trójcy za jej opatrznościowe rządy nad światem. Ten wątek nie może nam ujść dziś uwadze. Warto przytoczyć w tym kontekście słowa jednego z autorytetów polskie mariologii:

?Trzeba wiec strzec zasady o tej bezpośredniości ? pisze o. Napiórkowski - i nie nadużywać hasła, że do Chrystusa idziemy tylko przez Maryję. My już jesteśmy w Chrystusie przez chrzest, przez miłość, przez wiarę. Każdy człowiek, każdy chrześcijanin ma bezpośredni dostęp do Chrystusa?. Niektórzy pojmują Maryję jako ?wielki kamień pośrodku rzeki?. To błąd, bowiem taka teologia mnoży pośredników ? im więcej kamieni, tym łatwiej sforsować rzekę. Idea ?pośrednictwa? domaga się wielkiej ostrożności; być może dlatego Sobór ?mówi o funkcji macierzyńskiej w tych miejscach, gdzie dotąd zwykło się mówić o maryjnym pośrednictwie?.

Maryję można określić jako ?transparentny znak? Boskiego działania w świecie. To przez Jej osobę Trójca Święta działa w historii ludzkości od momentu kiedy Duch Pański unosił się nad wodami aż do dnia dzisiejszego. Czasem ulegamy złudzeniu i zapominany o tym, że Maryja jest takim transparentnym znakiem poprzez który działa wszechmoc Boga. Kiedy mówimy o cudach to przypisujemy je Maryi, tymczasem za cuda odpowiedzialny jest tylko Bóg. Tylko On w swojej wszechmocy za pośrednictwem Maryi może takich cudów dokonywać. Ulegamy pokusie przypisywania jej wszystkiego, tracą czasem z oczu prawdziwe źródło metafizycznej mocy i działania w świecie.  Metaforycznie możemy tylko powiedzieć, że ?Maryja to ręce Boga?. Tymczasem Ona sama nigdy w swoim życiu nie przyjęła takiej postawy. Nigdy nie przypisywała sobie zdolności do czynienia wzniosłych rzeczy, zawsze jako służebnica pańska spełniała tylko wolę Boga. Nigdy nie ogłaszała się cudotwórczynią, uzdrowicielką. Nigdy nie stawiała siebie w miejsce Boga. Dobrze wiedziała gdzie jest jej miejsce i jaka jest jej rola. Nigdy nie przypisywała sobie wszechmocy i stwórczego działania. I obecnie, kiedy zasiaduje już w Królestwie Jej Syna również i tam pozostaje tylko wierną służebnicą i orędowniczką za nami przed Obliczem Boga. Nie chce ani go zastępować, ani używać jego wszechmocy, ona tylko pokornie przedstawia mu nasze prośby i wstawiennictwa. Jest naszą matką, powierniczką i orędowniczką u swojego Syna. Nie zmienia odwiecznych decyzji i postanowień Boga. Podlega im tak samo jak każdy inny człowiek. Dlatego nie posiada ona przyczynowego wpływu na logikę Bożych ?wyborów? i ?decyzji?, które On podejmuje kierując się zawsze dobrem i miłością do człowieka. Ona je pokornie jako służebnica pańska akceptuje i rozważa w cichości swego serca, tak jak rozważała Słowo Pańskie tuż po narodzeniu jej Syna. To co Bóg odwiecznie postanowił jest niezmienne, nikt i nic, nie może tego uchylić.

Uczmy się zatem od Maryi akceptować w duchu wiary i pokory wszystkie ?decyzje? Boga, które dotyczą każdego z nas ? taka lekcja płynie z dzisiejszego święta. Uczmy się pokory wobec życia. Dystansu do tego widzimy i co dotykamy. Nie nas nie zniewala to co ziemskie i przemijające. Uczmy się tak jak ona być zawsze w tle logiki Bożego działania. Nie stawiajmy siebie na pierwszym miejscu tam gdzie ono nam nie przysługuje.

 

Zdjęcia